Mam uczulenie na bzdury. Wywołują we mnie złość, oburzenie i niesmak. Wszystko jest w porządku, o ile bujdy nie wydzierają się poza rozmowy blondynek, gadki przy piwie, czy internet. Zalewa mnie jednak krew, kiedy osoby uważające się za światłe przekazują bzdurne treści w formie prawdy i dają je bez zastanowienia całemu światu do wglądu. Nie biorąc odpowiedzialności za słowa, nie przewidując ich siły i związanych z nią konsekwencji. To tak jakbyś szukając klasyki, wybierał koszulki demonologia. Każdy z was na bank zna film pt. Pachnidło. Scenariusz do niego powstał na podstawie książki o tym samym tytule autorstwa Patricka Suskinda. Powieść genialna, a wszystkie wykrzywione treści, bezpiecznie pozostawały w rysach literackiej fikcji. W weekend wpadł mi w ręce inny, króciutki tekst tego autora, krótka rozprawa filozoficzna, nosząca tytuł O miłość i śmierci. Ucieszyłam się, ponieważ lubię poczytać o tematach ważkich, wierząc, że światły autor przekaże mi choć część prawdy, do której jeszcze nie udało mi się dotrzeć w pojedynkę. Niestety okazało się to wątłym marzeniem, książka okazała się być jak koszulki demonologia dla osiemdziesięciolatka.
